2010-07-07 00:08:31 >> Wykształcenie wyższe

Obrona licencjatu zakończyła się pomyślnie. jestem licencjonowanym filozofem. Czas brnąc dalej w edukację, poznac nowych ludzi na nowym kierunku i skończyc też studia magisterskie.

 

Są wakacje. pracuję u pana Stefana, handlując książkami przez allegro, wraz z paroma znajomymi z roku. Ten człowiek wydaje się życ swoją pracą, wydaje sie mieszkac w swoim biurze. Jest zakręcony jak słoik na zimę i nieco ekscentryczny, ale to w porządku człowiek.

Tory losu wpędziły mnie w myślenie na temat własnego życia. Brnę z konkretnym planem, z zamiarem bycia nauczycielem. nie jakimś tam zajebistym profesorem, z własną katedra czy Bóg wie czym. zwyczajnem panem magistrem w jakims średniej klasy liceum. Nie zalezy mi na karierze. nie zalezy mi na pieniądzach. Myślę, że wazne jest, by miec w życiu czas dla siebie i innych. By móc się zatrzymac na chwilę w pędzie życia.

Po co komuś zanurzenie się w pracy? na co pieniądze płynące z pracy jesli nie ma się nawet czasu na ich wydanie? Najbardziej obawiam się jednostajnego życia "praca-sen-praca-sen". Jesli kierowałbym się myślą "musze zapewnic byt moim dzieciom" i poświęcał się pracy za bardzo, to uczyniłbym błąd. Dzieci potrzebują odpowiedniej ilosci pieniędzy, ale nadmiar jest dla nich gorszy niz lekki niedobór. Urosły by rozwydrzone. nie znałyby wartości własnej pracy. Dzieci powinny wiedziec, że czasami jest źle. Ze nie wszyscy mają dobrze, że nie zawsze jest fajnie. Po to, żeby były dobrymi ludźmi.




skomentuj (0)




2010-05-23 23:31:18 >> Mój cyrk, moje małpy

Uwielbiam anime i mangę, uwielbiam niektóre intro i outro z anime, odsłuchuje je na mp3. Uwielbiam niektóre Character Image Songs.

Przepadam za vocaloidem. Ściągam sporo piosenek użytkowników Vocaloida, które podchodzą pod j-rock i j-pop.

Wydrukowałem sobie literki hiragany, bo podoba mi się język. I zrobiłem to tak z czystej ciekawości.

Lubię zarówno łądne jak i śmieszne obrazki postaci i uważam za kretynizm nazywanie anime bajkami.

Lubię Visual Novele, fantastykę, gry RPG, wymianę obrazków i myśli na /c/, a także gram w WoWa.

Jak jakiś no-life. Otaku. Nerd. Geek. Weaboo. Jednak szukając informacji w prawdziwym świecie i internecie także dowiedziałem się, że taki nie jestem. Nauczyłem się lubic zdrowe jedzenie (rzec można: co jest, kurwa?), nauczyłem się lubic codzienną porcję prostych cwiczeń, pompek, brzuszków.

Nauczyłem się lubic czerpac świeże powietrze z zewnątrz nie ograniczając sie do otwarcia okna w pokoju. Nauczyłem się pytac ludzi w domu czy nie potrzebują z czymś pomocy, miast migac się od obowiązków. Nauczyłem się czuc się winnym za bycie darmozjadem na garnku rodziców i tym samym samemu odbierac po trochu obowiązki z barków domowników. nauczyłem się preferowac interakcję z ludźmi bezpośrednio, bez internetów, komórek i innego badziwia.

nauczyłem się widziec siebie w roli dziwacznego nauczyciela w liceum, z długimi włosami aż do podeszłego wieku i słuchawkami w uszach, z koszalką z jakąś lubianą postacią z anime.

nauczyłem się szacunku do poglądów innych, mimo tego, że ogarnia mnie debilne oburzenie, gdy wieści o nieprawdzie i niesprawiedliwości trafiają do moich uszu, brudząc je.

I co najwazniejsze, nauczyłem się lubic siebie takiego, jakim jestem. Pogodziłem się ze skłóconym mną i postanowiłem o tym napisac.

 

A dla każdego, kto śmiałby brukac mój świat opinią uczonego dupka, który wie lepiej, bo jadł z większej ilości pieców i zapragnął oświecac głupszych, czy też opinią po prostu tempego palanta, który wykazuje nienawiśc do wszystkiego czego nie zna lub nie lubi, nie mam dobrych słów.

Szanuję jednak mądre słowa, które moga miec na mnie wpływ.

I jak ktoś nie zrozumiał zwrotów wykorzystanych w poście, proszę się pytac lub skorzystac z Wujka Google.

Oyasuminasai, lol   

 

Rzekłem.




skomentuj (1)




2010-05-04 00:04:03 >> Fuck you, internet. Fuck you

Maj.

Kurwa, maj, a cyfrowy polsat miał wszystko zrobic do końca marca... Cierpię z tym internet już prawie trzy lata. Od prawie trzech lat posyłam tego dupka od internetu na tortury, w myślach nadziewam go powoli na pal, obcinam mu palce i podpalam gałki oczne prawie każdego dnia, aż w końcu zupełnie nie po chrzescijańsku posyłam go po kolei do wszystkich diabłów i demonów marząc o tym, by jego katusze trwały i trwały, by zapłacił mi za to spierdalanie każdego dnia od lat.

Aktualnie nawet gadu nie wchodzi a ta strona ładowała się 10 minut. a jest północ.

Nic, NIC nie wkurwia mnie bardziej niż zupełnie losowe rozpieprzanie się wszystkiego wokoło.

Miotam przedmiotami, wyżywam się na meblach, a domownicy sie ciagle dziwią CO mnie wkurza. Od trzech lat słyszą tę samą odpowiedź i ciągle sie dziwią.

Nagle nadeszła wieśc o tym, ze tu, gdzie diabeł mówi dobranoc, ma nadejśc technologia. Cyfrowy polsat obiecał swoje. 

Do tej pory gówno zrobił, poza kolejnymi obiecankami, po których patrzę na obiecującą osobę jak na kupę mięsa nie nadającą się do niczego innego jak do poszatkowania za pomoca tępej i zardzewiałej maczety.

 

No, nie będzie mądrości dziś. Może dlatego, że raczej nie jestem specjalnie mądry. jestem niecierpliwym sukinsynem.

Nie lubię głupoty ludzkiej, nie lubię przegrywac, nie lubię byc gorszy od innych, nie lubie złych niespodzianek, nie lubię też walk i niezgody. No i? Moge nie lubic pączków, ale one dalej będa w cukierniach. Moge nie lubic deszczu, a on dalej będzie lał mi na pysk.

 

Świat kopie mnie w dupę, ja próbuję kopac go, on mi dokopuje znowu, ja mu znowu usiłuję oddac. I nic się nei dzieje, tylko tracę.

 

No, sa tez chwile niewkurwiające. To dla nich większośc społeczeństwa nie łamie się nagle i wychodzi na ulice mordowac bliźnich. Są chwile, gdize widzimy przyjaciół, osoby zazwyczaj niewkurwiajace, umilające dzień, dla których warto życ. Warto tez życ dla rodziny, a jakże. poza chwilami, gdy na prawde masz ich dośc, są całkiem w porządku.

Krytyki też nie lubię. ba.




skomentuj (1)




2010-04-07 13:43:03 >> .

Obywatele. Jest ciepło. Mi to odpowiada.

 

Ktoś się mnie zapytał o sens życia, a ja odpowiedziałem, ze nieważne czy życie ma jakiś cel czy sens, ale jest dobre jeśli pasuje Ci to co w nim robisz w dodatku nei wchodząc w droge innym bardziej niż to konieczne. Czy mam rację? a skąd mam to wiedziec? Jestem prostym dziwakiem, który w dodatku spędza za dużo czasu przed kmputerem, wiec nie wiem czy posiadam wiedzę o prawdzie. 

Ludzie wierzący moga mówic, że sensem życia jest życie w taki sposób by potem trafic do raju. (Przynajmniej tak mi się wydaje, że moga. Ja wierze i myśle, ze to całkiem sensowne wyjście). 

A co mogą mowic ateiści? No... nic. generalnie ateiści preferują nie myślenie o czymś takim. Byc może cicho przyjmują, ze nie ma sensu. to w takim razie mają całkiem nudne życie. Nie pogadają z Bogiem by ulżyc swojemu sumieniu.. a zaraz, przeciez sumienie jest czymś nieracjonalnym, ergo nie ma go.

 

Ekhm... no, tak, pozostawmy sensownośc i głębię ateizmu na boku.




skomentuj (3)




2010-03-17 01:27:39 >> Bonam Noctem

(Miku clock na dole)

 

Jest wiosna. Jebany śnieg jeszcze o tym nie wie, ale jest wiosna. to sie czuje mimo cholernie zimnego wiatru.

Wypierdalaj, zimo.

 

W procesie swojego Kursu Kształcenia Bezrobotnych (KKB) oficjalnie zwanego studiami filozofii napotkałem licznych oryginałów po tej drugiej stronie barykady. Niezapomniany Romuald P. (raz dwa trzy, Romuald patrzy!) rzucił we mnie tomiszczem McIntyre'a. Przeczytawszy jakże nudna lekturę historyczną o tym jak bardzo zajebisty jest święty T w dwa tygodnie przyszedłem na ukochane zajęcia prezentowac to dziełko. Poza mną była także Ryba na L i Straznik miejski Piotr. Ryba L poszedł jako główna armata grupy, wszak temat jego!

Całe półtora godziny pitolenia o Foucaulcie, o którym w książce były dwie strony, a potem ochrzan pt. czemu ja i Strażnik miejski (czy tam miejski Gwardzista, whatevah) nie prawimy mądrości. Naturalnie nie byby tak zjebany dzień przez tak błahą rzecz nie licząc fakt, że Wspaniała Łajza siedziąc po mojej lewicy osiągnęła taki stan nudy, który odznacza sie działaniem mi na nerwy na każdy durny sposób od bazgrania po zeszycie po dźganie pod żebrami i po nogach narzędziami fachowymi typu długopis lub własnoręcznie. Tak, tak! studia. Okres, gdy nie chce się by styczeń i luty powracały kiedykolwiek a czerwiec nie następował nigdy więcej.

 

Jesteś taki, jakiej muzyki słuchasz. Słuchając Hatsune Miku, Hokago tea Time i character image songów zewsząd powinienem byc gdzieś miedzy eugleną zieloną a planktonem.

 

Gdzie się podziaaaaały, tamte prywatkiii.

 

Całkiem sprytny artykuł dostał się dziś w moje ręce, grzecznie wyrwany z gazety <tu wstaw nazwę gazety, która nie jest za darmo rozdawana trzodzie na ulicy> na temat pracy dla absolwentów po studiach. Ponoc ma przybyc humanistów znowu, bo to "łatwiejsze studia". No i poza tym pracodawcy bardzo realistycznie wymagają od absolwentów studiów doświadczenia w zawodzie, do którego się owi studenci zgłaszają. Ma sens, ma sens. Jak jest, tak jest. nieważne narzekanie, mimo że jest na co.

Zainteresowała mnie historyja niejakiej panny Marty. Otóż pani Marta poszła na studia, bo rodziciele "kazali sie uczyc". obrała więc filologię polską, gdyż o dostanie się starac się szczególnie nie musiała. To był jedyny powód. Panna ta otrzymała od współlokatorki po znajomosci możliwośc pracy w jakimś-tam wydawnictwie.  Zwolniła się, mimo tego, ze oferowano jej awans na asystentkę (słowo często tłumaczone na "prywatna dziwka", lachociąg,a le to zalezy od pracy i szefa) z pespektywami na dalsze awanse w wydawnictwie, z powodu szcześliwego trafu. Studentka odmówiła mówiąc, uwaga cytat: Odmówiłam, nie będę się zaharowywac, za młoda jestem. Mam na głowie magisterkę, chce odpocząc. Dalej jakoś to będzie. Rodzice zawsze pomogą".

Poczym zgniotłem artykuł i wyrzuciłem do kosza.




skomentuj (2)




2010-03-07 15:51:33 >> Html-e i inne takie

Po jakimś czasie siedzenia nad magią htmlu zdołałem zrobic normalną stronę na komentarze (w sposób, który okazał się byc najbanalniejszy z mozliwych :I). 

Strony głównej nie zmienię chyba, że ktoś ma lepsza opcję to pisac. 

 

Mój licencjat rozprawia na temat czy istnieją stałe cechy charakteru. Ale w domyśle chodzi o cnoty, bo to etyczne dziełko.

Cnoty sa cechami.

Konfrontuję tam dwa stanowiska: sytuacjonizm i etykę cnót. Od sytuacjonistów biorę niejako pana Dorisa. Natomiast od etyków cnót- Adamsa.

Stanowiska sa ciekawe, nie powiem. Zastanawiałem się czy istnieje coś takiego jak charakter, jego cechy, osobowośc. na początku nawet skłaniałem się ku sytuacjonizmowi- że wszystko co robimy, jest uzaleznione od sytuacji w jakiej się znajdziemy i już. Trudno mówic, że ktoś ma jakiś charakter, a na dowód tego jest multum eksperymentów psychologicznych (Milgram, Zimbardo itd.).

Teraz jednak stanąłem za etyką cnót. Udowadniają, że jednak jest coś takiego jak charakter, mimo faktu, że sytuacja ma na nas mocny wpływ.

To co tu napisałem jest strasznie okrojone i można mnie pojechac z wszelkich możliwych stron. Ale nie chce mi się wrzucac tu tego, co już mam w pracy licencjackiej.

 

To jak? Jest charakter czy go nie ma?




skomentuj (3)




2010-03-05 13:36:40 >> Purge! Repent!

Nowy blog. oczyszczony ze śmieci starego bloga.

Zostawiając za sobą tamto bagno uciekam w przód. Podobno "zacząłem fajnie pisac" więc pisał dalej będę.

 

Jak zwykle zachwyca mnie myśl tląca się w umyśle standardowego, nieuczone człowieka. We współczesności fanatycy religii katolickiej zostali zastapieni kibolami, którzy czczą swoje piłkarskie drużyny, walczą z innymi kibicami tylko dlatego, że sa inni, że wolą coś innego. Natomiast niewierni z wesołych krain bliskiego wschodu zostali zastąpieni fanatykami religijnymi. Kim będe plemienne szczepy w Afryce za 500 lat? Niewiernymi?

 

Bawi mnie to jak prosty człowiek  wyraża nienawiśc w stosunku do rzeczy, których nie rozumie. " Co to quwa jest? wtf, lol? Jebac i zdeptac!". Taki goryl. Pomyślunku tyleż samo. Człowiek włada światem, człowiek świat rozpieprzy. Człowiek ma potencjał to bycia światłym, mądrym i wspaniałym tylko po co z niego korzystac skoro można komuś przywalic, kogoś wkurwic i zniszczyc coś zanim pójdzie się do grobu.

 

No, ale dośc tutaj uciskania prostaczków, bo jeszcze któryś się uniesie i powie, że moje życie jest nic nie warte. Jakos ja widze w nim wartośc. jest zajebiście duzo warte, jesli jest głosem przeciwko postepującej debilizacji społeczeństwa. Nie wiem jak to jest w krajach bardziej rozwiniętych, ale w Polsce no... debilizm jest wszechobecny. W prawie, u władzy, na ulicach, w spożywczaku u Halinki.

 

A teraz czas coś rozpierdolic, ubrac się w kolorowy szaliczek i pobic kogoś kto ma szaliczek innej barwy i wrzesczy inne hasła ode mnie. To jak religia, tylko w bardziej zdegenerowanej, małpiej formie.

 

No, cóż. Blogu, żyj. zaaplikuje Ci skórkę zaraz jakąs fikuśną. Ludziska, bawcie się dobrze.

 

Bez zbędnych zabaw wziąłem szablon z Chobits. Nie było innego. Ten zły nie jest




skomentuj (5)





Created by NORMAL From Linkup



KSIĘGA GOŚCI


Linki

Ludzie
Szara
Apokalipsa Nie masz hasła, nie wchodzisz, złotko
Śledziu

Stuff
K-ON! forum find me there
Katawa Shoujo forum
4 chan Enter At Your Own Risk



Archiwum

2010
lipiec
maj
kwiecień
marzec